fbpx

KSIĄŻKA: DROGA DO PŁYNNOŚCI

Rozdział 3:

Sekrety Płynności

Płynność Doskonała

Płynność językowa wydaje się być Świętym Graalem nauki języka. Jest to cudowny moment w którym przestajemy mieć problem z komunikacją i używanie języka staje się łatwe i przyjemne.

Bez problemu załatwiamy problem z bagażem na lotnisku albo odpowiadamy na pytania szefa z Niemiec bez najmniejszego zająknięcia. Możemy czytać artykuły po angielsku, oglądać filmy bez napisów oraz rozumiemy o czym Miley Cyrus śpiewa w swoim najnowszym przeboju.

Dla wielu ludzi osiągnięcie płynności językowej to jest TEN moment. Nauka się skończyła. Jesteśmy wolni. Od tej chwili po prostu ZNAMY  język angielski.

Kiedy pytam o definicję płynności, najczęściej dostaję wersję odpowiedzi:

Płynność to pełne i bezproblemowe posługiwanie się językiem. 

Kiedy pytam: “Co to znaczy mówić płynnie po angielsku?”, najczęściej słyszę:

Tak samo jak po polsku.

Więc od czego tak naprawdę zależy ta doskonała płynność? W jaki sposób udało się nam ją rozwinąć w języku polskim? Co zrobić, żeby ją osiągnąć w języku angielskim?

Skala Płynności

Większość z moich klientów obiera płynność jako cel nauki języka. Motywuje ich wizja tego, że pewnego dnia będą doskonale mówić po angielsku. Doskonale czyli bezbłędnie.

Za metrykę postępu używamy błędów językowych. Jeśli moja gramatyka nie jest idealna to znaczy, że nie mówię płynnie. Jeśli nie znam odpowiednich słów to znaczy, że nie mówię płynnie. Jeśli nie rozumiem filmu bez polskich napisów to znaczy, że płynność jest wciąż przede mną. Jeżeli dukam jak zardzewiała maszyna pisarska to znaczy, że muszę się nauczyć więcej, więcej słów, więcej gramatyki, więcej, więcej, więcej.

Płynność jest zawsze przede mną, niczym horyzont, doskonale widoczna, ale wiecznie nieosiągalna. 

Dlaczego tak jest?

Wielu z nas uważa, że płynność to coś do czego musimy dojść. Płynność jest widziana jako cel nauki; jeśli będę się dobrze uczył języka to w pewnym momencie się go nauczę i wtedy zacznę używać go płynnie.

Za metrykę używamy nasz własny język, w którym mówimy płynnie, więc wiemy jakie to jest uczucie płynnie się komunikować. Wszystko się rozumie, można żartować, flirtować, w zależności od sytuacji używać formalnego języka, potocznego albo slangu.

Często zapominamy, że na płynność polską pracowaliśmy przez lata. Większość z nas nauczyło się mówić płynnie w wieku około 4-6 lat, ale potem przez kilkanaście lat przechodziliśmy przez różne poziomy tej płynności.

W podstawówce nie znaliśmy takich słów jak “kompromis” oraz nie potrafiliśmy pisać wypracowań. W szkole średniej nie znaliśmy takich pojęć jak “podatek dochodowy” oraz jak napisać formalne wypowiedzenie z pracy. Teraz, w dorosłym wieku, mówimy z najwyższym ilorazem płynności, ale jeśli mielibyśmy wygłosić przemówienie przed tłumem, zaczniemy się jąkać, gubić słowa i wątek.

6-latek mówi płynnie, ale nie będzie kumał o czym rozmawia grupa 12-latków.

12-latek mówi płynnie, ale nie będzie kumał o czym rozmawia grupa 25-latków.

25-latek mówi płynnie, ale nie będzie kumał o czym rozmawia grupa profesorów lingwistyki.

Dodatkowo, zanim 6-latek zaczął mówić płynnie, mając 4 lata mówił w miarę płynnie,  wcześniej mając 3 lata mówił nawet całkiem nieźle, wcześniej w wieku 2 lat używał pełnych zdań, w wieku 1 roku używał pojedynczych słów.

Płynność jest wynikiem kumulujących się umiejętności językowych. Dlatego nie możemy na nią patrzeć jak na pojedynczy cel, tylko jak na trwający proces.

W każdym momencie, każdy z nas znajduje się w jakimś miejscu na skali płynności, zarówno w języku polskim, jak i angielskim, niemieckim czy hiszpańskim.

Sam fakt, że znasz takie słowa jak sushi, ramen, sensei, origami czy kamikaze, sprawia, że jesteś na skali płynności języka japońskiego. (btw, kamikaze znaczy po japońsku “boży wiatr”, spoko, co nie? 😉).

I to nie jest tak, że w języku polskim dotarłeś już do końca skali. Skala jest nieskończenie długa i codziennie posuwasz się po niej do przodu. Każdego dnia twoja płynność po polsku rośnie względem styczności z tym językiem. To jest jedyny powód dla którego mówisz po polsku płynniej niż po angielsku czy japońsku.

Umiejętności językowe danej osoby określa się poziomem, który jest niczym innym jak umownym miejscem na tej skali w konkretnym momencie.

Nakładając na to naszą wcześniejszą skalę będzie wyglądało to mniej więcej tak:

Chociaż, w rzeczywistości sprawa wygląda raczej tak:

Nie jest jasne kiedy aktualny etap płynności się kończy, a kiedy zaczyna następny. To jest coś co się po prostu czuje i dlatego będzie różniło się dla każdej osoby.

Moim zdaniem, ucząc się języka za bardzo skupiamy się na tym jaki mamy poziom, a za mało na tym, żeby systematycznie posuwać się do przodu na skali.

Nie jest to nasza wina, tylko kolejny relikt systemu edukacji, w którym hierarchia oraz klasyfikacja są częścią metryki postępu. W jednej klasie są lepsi i słabsi z angielskiego. Zdajemy testy, które pozwalają nam przejść na wyższy poziom. Zostajemy nagradzani ocenami za to jak dobrze podążamy programem, który narzuca nam nauczyciel. To wszystko tworzy w nas mylne poczucie progresu.

Niesiemy ten mental ze sobą przez całe życie. Korzystamy z materiałów dydaktycznych (książek, kursów, aplikacji), które są na moim poziomie. Tak jakby materiały z wyższego poziomu miały spowolnić przyswajanie języka. Prawda jest taka, że do efektywnej nauki potrzebujemy tego co jest łatwe jak i tego co stawia nam wyzwanie. Jakby małe dzieci uczyły się języka tylko z książeczek o zwierzętach to nikt w Polsce nie mówiłby po polsku.

Czytaj dalej:

Pobierz całą książkę:

Dostaniesz książkę w 3 formatach: PDF, EPUB i MOBI

Cena 49 zł